poniedziałek, 8 grudnia 2014

Dworzec Morski, a raczej Muzeum Emigracji w Gdyni od środka.

"W industrialnym krajobrazie architektonicznym, w sercu gdyńskiego portu, na styku wody i lądu powstaje jedyne w Polsce Muzeum Emigracji."
W momencie kiedy planowałem ten post, nawet nie wiedziałem, że tak doskonale wstrzelę się z czasem publikacji :) Otóż Moi Drodzy, dziś mija 81 rocznica uroczystego otwarcia Dworca Morskiego w Gdyni.

W związku z Międzynarodowym Dniem Wolontariusz i Wolontariuszki, na zaproszenie Muzeum Emigracji w Gdyni, miałem możliwość zaglądnięcia do wnętrza Dworca. O samym wolontariacie i programie "[U]czynni kulturalnie" napiszę więcej już niebawem na Maciu Piszącym, natomiast dziś zapraszam do "popaczenia" razem ze mną na siedzibę najnowszego trójmiejskiego Muzeum.

Dworzec Morski (jeszcze wtedy zwany Dworcem Portowym) został oddany do użytku 8 grudnia 1933 roku, po niespełna rocznym okresie budowy. Bryła dworca, którą mogliście już wcześniej u mnie zobaczyć tu, została zaprojektowana przez katowicki oddział berlińskiej firmy Dyckerhoff & Widmann. Niestety do dnia dzisiejszego nie zostało odnalezione nazwisko głównego architekta, bądź zespołu, któremu zawdzięczamy tą jedną z pereł gdyńskiego modernizmu. Dworzec wraz z "Etapem" w Wejherowie, późniejszym obozem emigracyjnym na gdyńskim Grabówku oraz szpitalem emigracyjnym w Babich Dołach, stanowił kompletny i bardzo nowoczesny, jak na tamte czasy, system obsługi ruchu emigracyjnego. Oprócz miejsc odprawy osobowej, bagażowej, znajdowały się tam również gabinety lekarskie, Urząd Celny, Urząd Pocztowy. Do wybuchu II Wojny Światowej oprócz sprawowania swej podstawowej funkcji w hallu głównym odbywały się również różnego rodzaju imprezy okolicznościowe, choćby takie jak bale sylwestrowe. We wspomnianych przestrzeniach miały miejsce również cykliczne nabożeństwa religijne odprawiane przez portowego kapelana dla pracowników obsługi dworca i portu.
Po wybuchu wojny i zajęciu Gdyni przez wojska III Rzeszy budynek "przerobiono" na biurowiec. "Przeróbka" polegała przede wszystkim na strąceniu z fasady budynku polskich orłów, których płaskorzeźby dopiero niedawno wróciły na swoje miejsce. Budynek ucierpiał podczas działań wojennych, tracąc jeden z narożników. Niemcy nie przywrócili mu pierwotnego wyglądu. Zostało to zrobione dopiero po 213 roku, kiedy to rozpoczął się remont i przystosowanie budynku do działalności Muzeum Emigracji.
W czasach powojennych przywrócono Dworcowi pierwotną funkcję, choć nie do końca. W okresie stalinizmu odpływające z Nabrzeża Francuskiego polskie transatlantyki były puste. Pierwszych pasażerów zabierały dopiero z portów w Kopenhadze czy Southampton. Po odwilży drugiej połowy lat 50-tych Dworzec funkcjonował do 1987 roku, czyli do momentu wycofania z eksploatacji ostatniego polskiego pasażerskiego statku transatlantyckiego. Od tego momentu budynek wraz z przylegającym do niego Magazynem Tranzytowym pełnił funkcje biurowo - magazynowe.

Remont rozpoczęty w 2013 roku dobiega końca. Przestrzenie budynku Dworca jak i Magazynu Tranzytowego powoli stają się Muzeum Emigracji. Główne prace budowlane zostały już ukończone i w tej chwili trwają przede wszystkim prace przy tworzeniu ekspozycji, ale miejsce to już robi duże wrażenie. Otwarcie Muzeum planowane jest na przełom maja i czerwca 2015 roku i już nie mogę się tego doczekać.

Przedstawiona powyżej historia budynku jest dużym skrótem. Jeśli chcecie więcej, to zapraszam do klikania w aktywne linki w tekście, a teraz zapraszam już do obejrzenia zdjęć :)

Dziękuję bardzo za możliwość zwiedzenia Dworca Morskiego samemu Muzeum Emigracji ( w szczególności Agacie, która koordynuje program "[U]czynni kulturalnie"), a za możliwość zrobienia zdjęć temu Reviews, który użyczył mi telefonu.

Hall główny Dworca Morskiego:





Świetlik umieszczony w kopule nad głównym hallem Dworca był istnym inżynieryjnym majstersztykiem, o czym może świadczyć choćby to, że bez szwanku przetrwał bombardowanie, które zniszczyło część budynku.



Magazyn Tranzytowy, gdzie będzie mieściła się stała ekspozycja Muzeum:




Na ścianie wymienione zostały najczęstsze kierunki polskiej emigracji.



Pol lewej ekspozycja w budowie, a po prawej niedostępny dla zwiedzających korytarz prowadzący do muzealnych magazynów.



Kilka "szczegółów" :)





Po zwiedzeniu Muzeum będzie można odpocząć tu. Z okien kawiarni rozciąga się widok na kanał portowy i Nadbrzeże Francuskie, przy którym w sezonie cumują rejsowe statki turystyczne.

piątek, 28 listopada 2014

Buba ;(

Wykazałem się ekstremalnym brakiem ostrożności i...


... taaak, to są wnętrzności mojego smartfona, byłego rzecz jasna.

W związku z powyższym chciałbym zakomunikować Wam Moi Drodzy co następuje:

  • zdjęcia będą nadal
  • kilka zdjęć pojawi się w odświeżonych wersjach / edycjach
  • ale pozostałe, będę wykonywał "kalkulatorami", bo póki co tylko takie pozostały w mej dyspozycji
  • nie, nie pojawią się zdjęcia z typowych aparatów fotograficznych
  • a nawet jeśli, to zostaną odpowiedni oznaczone (choć wątpię, żeby się pojawiły)
  • w związku z wspomnianymi "kalkulatorami" będzie można dostać pikselozy większej niż zwykle
  • będzie mniej zdjęć, niestety...

Mam nadzieję, że jakoś to przeżyjemy. Oczywiście w niezmienionym gronie, choć okoliczności "fauny i flory" niekoniecznie muszą o tym świadczyć.

P.S. Jeśli chcesz mi podarować telefon, to czekam ;) (bo zawsze warto próbować ;)

środa, 26 listopada 2014

#blackandwhitechallenge

Nie za bardzo przepadam za wszelkiego rodzaju łańcuszkami i "wyzwaniami", ale to wyjątkowo mi się spodobało :) #blackandwhitechallenge na Instagramie polegało na tym, że po tym jak ktoś cię nominował do wyzwania (mnie nominowała ta @margotana) przez 5 kolejnych dni miałeś publikować zdjęcia czarno białe z odpowiednim hashtagiem. Do tego przy każdej publikacji mogłeś nominować do zadania kolejną osobę. Nie jestem mistrzem świata w fotografii monochromatycznej, więc potraktowałem to jako trening. Wg mnie wypadł nie najgorzej (z resztą nie tylko wg mnie, sądząc po lajkach na insta i wyróżnieniu zafundowanym mi przez społeczność IgersGdansk), ale każdy z Was może teraz ocenić to samodzielnie.

Zapraszam :)

Gdańska poczta przy Długim Targu
Wejście do jednej z kamienic przy ul. Mariackiej w Gdańsku
Molo w gdyńskim Orłowie
Sopockie molo
Ośrodek Kultury Morskiej w Gdańsku

piątek, 21 listopada 2014

Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku

Tym razem #3miastotweetup odbył się w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Nie ukrywam, że nie była to moja pierwsza wizyta w tym miejscu, w związku z czym poniżej zobaczycie zdjęcia wykonane zarówno podczas ww. tweetupu jak i wcześniejszych "zwiedzanek".

Zapraszam na wycieczkę :)

Centrum ma swoją siedzibę na terenie Stoczni Gdańskiej, przy pl. Solidarności, na którym znajduje się Pomnik Poległych Stoczniowców. Ciekawostką jest, że Pomnik został wzniesiony w czynie społecznym, w rekordowym czasie. Od pomysłu do zakończenia jego realizacji minęło niespełna 3 miesiące.


W związku z tym, że muzeum znajduje się na terenie Stoczni, która jest kolebką Solidarności, zarówno jego bryła jak i wnętrze mocno nawiązują do stoczniowych widoków. Bryła ECS przypomina statek. Kolor i rodzaj materiałów użytych do wykonania elewacji, oraz mająca swoje źródło pod budynkiem fontanna, doskonale nawiązują do tematu.




Nie tylko elewacja, ale i wnętrze budynku było inspirowane stoczniowymi krajobrazami. Główny architekt poszukując inspiracji do projektu podczas spaceru po terenach stoczniowych zauważył, że blach okrętowe używane w produkcji statków suszone są pod pewnym kontem, dzięki temu w budynku nie znajdziemy zbyt wielu pionowych ścian. Roślinność, która porasta wnętrze (ściany i hall główny) była inspirowana polskimi krajobrazami. Wszystkie wykorzystane rośliny są wiecznie zielone i w miarę upływu czasu będą się rozrastały zmieniając wnętrze.







W takim miejscu nie mogło zabraknąć biblioteki. Póki co jeszcze jest pusta, dopiero trwa jej wyposażanie i katalogowanie zbiorów, ale już wiemy, że przygotowano w niej miejsce na 200 tys. woluminów dotyczących politologi, psychologii, socjologii, historii najnowszej i oczywiście samej Solidarności.



W tej chwili do zwiedzania udostępniona jest wystawa stała. Oprócz niej w niedalekiej przyszłości będą organizowane wystawy czasowe. Słowo "centrum" w nazwie nie pojawiło się przypadkowo. ECS to instytucja która funkcjonuje już od dłuższego czasu, a dzięki nowej siedzibie zyskało możliwość jeszcze większego oddziaływania i wciągania w historię czy kulturę mieszkańców Trójmiasta i nie tylko. Sala kinowo - teatralna, kawiarnie, restauracja, wspomniana już biblioteka, sala zabaw dla dzieci, dają możliwość organizowania tu na prawdę dużych imprez, choćby takich jak All About Freedom Festival (o jego filmowej części możecie poczytać na reviews.blox.pl).
Wracając do tematu ;) Ekspozycja robi duże wrażenie. Eksponaty, których można dotknąć, posłuchać, poczuć, ogromna ilość multimediów, a to wszystko w kilku językach. Co do przekazywanych treści i tzw. prawdy historycznej nie będę się wypowiadał. Uważam, że to każdy powinien ocenić sam.
Wystawa stała została rozlokowana w kilku salach, mam nadzieję, że uda mi się zachować odpowiednią chronologię w prezentacji.
Zwiedzanie zaczynamy od sali A, gdzie można zobaczyć jak rodziła się Solidarność. Jej sufit w całości wyłożony jest kaskami ochronnymi stoczniowców.


Sala B - Siła Bezsilnych. Wg mnie najciekawsza ze wszystkich. W sali prezentowane są "kulisy" życia w PRLu, propagandy oraz walki opozycyjnej.



Największe wrażenie zrobiła na mnie rekonstrukcja pokoju przesłuchań (niemalże dosłowna ilustracja do powieści Orwella) oraz celi.





Salę zamyka inscenizacja pustego sklepu "Społem"



Sala C - Solidarność i nadzieja. Na suficie umieszczone jest lustro, a elementy ekspozycji rozmieszczone są tak, aby tworzyły napis solidarność.


Sala D - Wojna ze społeczeństwem.



Sala E - Droga do demokracji.


Sala F - Triumf wolności. Na jednej ze ścian sali z małych biało - czerwonych karteczek zostało ułożone logo Solidarności. Na każdej z kartek można wpisać wiadomość. Pozostawiane tam wiadomości nie zawsze odnoszą się ściśle do "tematyki" muzeum, ale z całą pewnością są z nią powiązane. Korzystając z multimediów można się tu dowiedzieć jak rozpadało się imperium ZSRR w całej Europie. Po środku sali umiejscowiony jest labirynt zbudowany z białych ścian, na których wyryto w wielu językach świata najważniejsze hasła solidarności oraz cytaty dotyczące praw człowieka.





Tweetup odbywał się w dzień, ale tak jak już napisałem bywałem w ECS wcześniej, dzięki czemu mogę Wam teraz pokazać wieczorne zdjęcia. Podświetlenie, zarówno budynku jak i fontanny, która spod niego wypływa, są oszałamiające.











We wpisie nie zaprezentowałem wszystkiego co można zobaczyć w Europejskim Centrum Solidarności, dlatego zachęcam do odwiedzenia tego miejsca, bo na prawdę warto.

Dziękuję bardzo Kasi za niespożyte pokłady energii, chęć do działania i organizowanie naszych tweetupów :)

P.S. Jeśli się podobało to możesz kliknąć Like na Facebooku :)